odczuwam przerażający żal za grzechy...
których nie miałem śmiałości popełnić...
boje się nawet myli o drogach...
którymi nigdy nie szedłem...
nic nie wiem o bramach...
do których klucze utraciłem...
a tym bardziej o tym co skrywają...
już nie wiem gdzie leży granica...
czy jest jakaś granica...
tracę poczucie siebie, rozeznanie...
w kierunkach świata, porach dnia i roku...
czynach dobrych i parszywych...
nie rozumie już sensu słów...
nie wiem gdzie kończy się...
a gdzie zaczyna miłość...
...i tylko czemu nie mogę już oddychać samodzielnie?
0 komentarze:
Prześlij komentarz