szukam...
jak pies węszę...
czasem teren swój zaznaczę...

błądzę...
jak pies się kręcąc...
na oślep, wokół swego ogona...

wracam...
jak pies do kojca...
nad ranem do pustego domu...

warczę...
jak pies w kagańcu...
nienawidząc tej bezradności...

szarpię...
jak pies na łańcuchu...
brak mi sił by zerwać wiążące mnie pęta...

gryzę...
jak pies wściekły...
dłonie co gładzą mnie po karku...

skomlę...
jak pies liżę rany...
samemu sobie na duszy zadane...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.