zabijasz powoli, beznamiętnie tak...
wbijasz w me ciało ostrze zimne jak lód...
rozcinasz tkanki, wysysasz mój mózg...
by poznać me myśli, ukryte przed światem...
zaciskasz dłonie aż braknie tchu...
bym wreszcie był twój...
w pięści dławisz serce aż przestanie bić...
byś mogła je na własność mieć...
miedzy pamiątkami postawić je...
umieram powoli w milczeniu...
jestem jeszcze, oddycham...
lecz już mnie nie ma, znikam...
...prowadzisz sekcje pośmiertną mego ciała i duszy
...bez szans na reanimację...
0 komentarze:
Prześlij komentarz