nocą wśród drzew naszego ogrodu...
szukałem kwiatu paproci...
choć czas nie najlepszy...
i pora nie ta...
o świcie dotknąłem w myślach Twego ciała...
gdy tak słodko spałaś...
nie chciałem Cie budzić...
chciałem Cie tylko poczuć...
o poranku gdy mgły wisiały nad naszym ogrodem...
stałem zapatrzony we wschodzące słońce...
czułem Twa obecność...
choć nie realna tak...
jak bezsenny sen...
tak nadszedł dzień...
i brak mi sił...
by stawiać kroki...
by zmusić sie do oddechu...
bez Ciebie...
szukałem kwiatu paproci...
choć czas nie najlepszy...
i pora nie ta...
o świcie dotknąłem w myślach Twego ciała...
gdy tak słodko spałaś...
nie chciałem Cie budzić...
chciałem Cie tylko poczuć...
o poranku gdy mgły wisiały nad naszym ogrodem...
stałem zapatrzony we wschodzące słońce...
czułem Twa obecność...
choć nie realna tak...
jak bezsenny sen...
tak nadszedł dzień...
i brak mi sił...
by stawiać kroki...
by zmusić sie do oddechu...
bez Ciebie...
0 komentarze:
Prześlij komentarz