jak co dzień rano...
otwieram oczy na oścież...
zmywam z twarzy resztki nierealnych snów...
gaszę pragnienia czarną goryczą z samotnej filiżanki...

jak co dzień rano...
czeszę myśli nieukładne...
zaciągam szczelnie kotary wspomnień...
zapinam na ostatni guzik skórę wokół swojej duszy...

jak co dzień rano...
zaczynam życie od nowa...
smakuję chwile przeżyte wczoraj...
czekam z niecierpliwością na to co przyniesie dzień...

jak co dzień rano...
odczuwam nowy niedosyt...
brak zapachu, dotyku, smaku...
brak Ciebie w tym kolejnym dniu reszty mojego życia...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.