a
upiłem się dziś wieczór,
resztką wina z Twojego kieliszka...
jedną kroplą zaledwie,
czerwoną jak krew z przegryzionych w rozpaczy warg...
usiadłem skulony w kącie pokoju,
ciemnym zakamarku swej chorej wyobraźni...
bezmyślnie patrząc w ścianę,
nie chcąc pamiętać ani odczuwać otaczających mnie barw...
wreszcie umknąłem od świadomości znaczeń słów
i trwam tak zawieszony w niebycie, zatracony w labiryncie rozkołatanych myśli...
...i trwam tak do chwili gdy przyjdziesz i znów wezmę w swoją, Twoją dłoń...
0 komentarze:
Prześlij komentarz