spadam... spadam...
z zamkniętymi szeroko oczami...
spadam... spadam...
szeroko rozposcieram skrzydła jak anioł apokalipsy...
spadam... spadam...
oczekując z niepokojem końca tej podniebnej podróży...
spadam... spadam...
łaknąc w niskończoność tych chwil...
spadam... spadam...
niepomny bliskości dna przepaści...
spadam... spada...
z niecierpliwością oczekując katastrofy...
...jak końca początku...
z zamkniętymi szeroko oczami...
spadam... spadam...
szeroko rozposcieram skrzydła jak anioł apokalipsy...
spadam... spadam...
oczekując z niepokojem końca tej podniebnej podróży...
spadam... spadam...
łaknąc w niskończoność tych chwil...
spadam... spadam...
niepomny bliskości dna przepaści...
spadam... spada...
z niecierpliwością oczekując katastrofy...
...jak końca początku...
0 komentarze:
Prześlij komentarz